jezuici.pl    kolejowa.pl    deon.pl

Gargamel16 stycznia 2009 roku w rezydencji przy ul. Zygmuntowskiej w Nowym Sączu niespodziewanie odszedł do Domu ojca Niebieskiego o. Adam Kubisz. Miał niespełna 65 lat.

Urodził się w miejscowości Jelna w powiecie nowosądeckim 2 lutego 1944 roku. Do zakonu wstąpił po dwóch latach szkoły średniej – 30 lipca 1960 roku rozpoczął nowicjat w Starej Wsi. Dwa lata później, 31 lipca 1962 roku złożył pierwsze śluby zakonne. Po dwóch latach poświęconych na dokończenie średniej szkoły uzyskał świadectwo dojrzałości. od roku 1964 do roku 1966 odbywał służbę wojskową, m.in. w jednostce marynarki wojennej w Gdańsku. W latach 1966-1969 studiował filozofię w Krakowie, a w latach 1969-1973 teologię w Warszawie. święcenia kapłańskie otrzymał 18 sierpnia 1972 roku w Nowym Sączu. Trzecią probację odprawił w Starej Wsi w latach 1978-1979 pod o. Kazimierzem Kucharskim.

Po święceniach, od 1973 roku pracował jako operariusz w Nowym Sączu (m.in. na Zabełczu). od dyspozycji w 1974 roku przeniósł się do Wambierzyc, gdzie był katechetą i operariuszem. W roku 1979 powrócił do Nowego Sączą, gdzie przy parafii Kolejowej pracował jako operariusz i minister domu (tę ostatnią funkcję pełnił do roku do roku 1982). W 1985 roku został przeniesiony do Wrocławia, do domu przy placu Nankiera, gdzie pracował jako katecheta oraz był ministrem domu. W 1988 roku zamieszkał w Gliwicach, gdzie posługiwał ucząc dzieci katechezy oraz pełniąc obowiązki ministra. W roku 1994 wrócił do Wrocławia, tym razem jednak do domu przy Alei Pracy, gdzie pełnił te same funkcje, co zwykle, czyli operariusza, katechety i ministra domu. W 1995 roku został przeniesiony do Nowego Sącza, do parafii przy ul. Zygmuntowskiej, gdzie na stałe wpisał się w życie parafii, jak zawsze oddany pracy z dziećmi, pełen humoru i życzliwości dla wszystkich: tych, którzy przychodzili do kościoła oraz wszystkich Naszych. Za swoją działalność na Sądecczyźnie w 2005 roku otrzymał statuetkę Ziarnka Gorczycy. Jego postawę najlepiej charakteryzują jego własne słowa. Przed kilkunastu laty na pytanie, w jakich nowych pracach lub dziełach apostolskich widziałby się w przyszłości najchętniej, odpowiedział: „W przyszłości najchętniej wykonywałbym prace, które wykonuję obecnie, ale trochę lepiej”.

Zmarł nagle. o tym, kim był i jak go szanowano najlepiej świadczyły tłumy wiernych i nadzwyczaj licznie zgromadzeni Nasi, którzy przybyli do Nowego Sącza, aby w ten sposób oddać mu ostatnią przysługę i pomodlić się o spokój jego duszy. Niech dobry Bóg da mu odpoczynek na wieki w swoim Królestwie.

Tego dnia w Gazecie Krakowskiej napisano

[...] Jezuita zmarł nagle, [...] pozostawiając na ziemskim padole tysiące rozżalonych dzieci – im bowiem przede wszystkim dedykował swoją pogodną, piękną misję kapłańską. [...] Śmierć duchowego opiekuna dziecięcych zespołów muzycznych i jednego z najbardziej lubianych sądeckich katechetów ogromnie zasmuciła, ale sprowokowała też do refleksji i wspomnień. W portalu społecznościowym Nasza Klasa jezuita Grzegorz Kramer założył profil swojego „Mistrza” – jak określa śp. ojca Adama. W opisie prosi o dzielenie się wspomnieniami. „Był prawdziwym jezuitą, który cały był dla ludzi. Nie bał się mieć swojego stylu, nie bał się narażać, wtedy kiedy trzeba było walczyć o dzieci. Wychował tysiące dzieciaków. Tylko tak mogę Mu podziękować w przestrzeni wirtualnej za to, KiM i JAKi był mój Mistrz – o. Adam. Jeśli chcecie podsyłajcie zdjęcia, wspominki o Nim” – zaprasza. Z czarno-białej fotografii patrzy, jak zwykle uśmiechnięty, „Gargamel”, który od piątku zmienił jedynie miejsce zamieszkania – z Nowego Sącza na… Niebo. Na prośbę o wspomnienia odpowiedziało przez zaledwie trzy dni 340 małych i dorosłych przyjaciół zmarłego jezuity. Pożegnają go jako niezwykłego katechetę i człowieka stawianego za wzór dobra. Z nadzieją, że na zawsze zostanie ich Aniołem Stróżem. (iK)

 

Homilia wygłoszona podczas Mszy św. pogrzebowej śp. o. Adama Kubisza sj

I czyt. Rz 6,3-4.8-9 n czyt. J 14,1-6

ojcze Prowincjale, Bracia w kapłaństwie, Współbracia zakonni, Siostro i Bracie o. Adama, Rodzino, Przyjaciele Zmarłego, Bracia i Siostry!

Nikt z nas nie przypuszczał, że jednym z pierwszych, w życiu którego dosłownie spełnią się słowa o. Adama, a lepiej pewnie Księdza Gargamela, które z tego miejsca skierował do uczestników ostatniej „pasterki dla dzieci” w grudniu ubiegłego roku, będzie właśnie on. Do zebranych na tej „pasterce” mówił, że „świętujemy Boże Narodzenie, wielkie i dziwne wydarzenie” - pamiątkę narodzin, przyjścia do ludzi naszego Pana i Zbawiciela – Jezusa Chrystusa. Tłumaczył przy tym, co dla ludzi znaczy to wydarzenie na przykładzie opowiadania o prezentach, jakie stworzenia składały swemu Stwórcy – Panu Bogu. Wspomniał, że wiewiórka złożyła swemu Stwórcy wyśmienite orzechy; zając przyniósł doskonałą marchewkę; kwiaty złożyły Panu Bogu w darze piękne zapachy, a pszczoły złoty miód. Mówił też o rozterce człowieka, który nie wiedział, co może złożyć w darze, w prezencie Panu Bogu. Mówił, że człowiek nie mogąc niczego lepszego wymyślić, tak po prostu wskoczył Panu Bogu na kolana i wyznał, że Go kocha.

1. Świętujemy dzisiaj Boże Narodzenie – wielkie i dziwne wydarzenie: Bóg przypomina o służbie miłości

chociaż dzisiaj zgromadziliśmy się w innych okolicznościach niż 24 grudnia w tej świątyni, to jednak w naszych uszach brzmią na nowo te ważne słowa: „świętujemy wielkie i dziwne wydarzenie!”, o którym mówił Ksiądz Gargamel podczas pasterki. Wydarzeniem tym jest Boże Narodzenie – przyjście Jezusa chrystusa do Księdza Gargamela i zaproszenie Go przez Jego Mistrza, Pana i Przyjaciela, by wszedł z Nim do Domu ojca, bo zostało przygotowane dla niego miejsce, o którym mówił nam Jezus w dzisiejszej Ewangelii: „w domu ojca mego jest mieszkań wiele… idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem”.

Chrystus przyszedł w miniony piątek i powiedział do Księdza Gargamela: przygotowałem ci miejsce w domu ojca! Zapraszam cię na ucztę w szczęściu i miłości. Zapraszam cię do odpoczynku po twoim trudzie uczenia ludzi, jak wypełniać moją naukę, jak żyć miłością. Miłość, której nauczył się od swego Mistrza Jezusa Chrystusa Ksiądz Gargamel nie była wypełniona słowami. Była to miłość bardzo konkretna, miłość znaczona czynami, której i on uczył się przez całe swe życie. Swą służbę chrystusowi zdecydował się odbyć pod sztandarem Krzyża w zakonie Towarzystwa Jezusowego, do którego wstąpił w roku 1960. Podczas tej służby uczył się poznawać swego Mistrza i Przewodnika, a także służyć Mu jako jego żołnierz w drugim człowieku. Jego Mistrz – Jezus Chrystus – wnet też postawił przed nim pierwsze poważne zadania. Były one związane ze służbą wojskową, którą odbywał w latach 1964-66. Później przyszedł czas studiów. Podczas ich trwania jego służba dla wielu kolegów była wręcz nieoceniona.

Ta miłość do Pana Boga, o której tak często mówił, a której jeszcze częściej uczył swoim postępowaniem jest miłością długą, wypróbowaną i sprawdzoną. Ta miłość, której uczył ludzi Ksiądz Gargamel zawsze była miłością znaczoną służbą kapłańską. Jako żołnierz Chrystusa szedł na służbę wszędzie, gdzie był posłany przez swych przełożonych: Nowy Sącz, ul. Ks. Piotra Skargi, Wambierzycie, Nowy Sącz – parafia kolejowa, Gliwice, Wrocław i znowu Nowy Sącz – parafia kolejowa. Na każdej z tych placówek od razu znajdował dla siebie pracę. Zazwyczaj była to praca, której inni nie zauważali. on się jej podejmował ze swoim optymizmem i charakterystycznym dowcipem, a przede wszystkim życzliwością zjednywał sobie ludzi gotowych wespół z nim służyć chrystusowi w drugim człowieku. Tak rodziły się te wielkie sprawy, których byliśmy świadkami i uczestnikami. W służbie tej nigdy nie myślał o sobie. Zawsze miał natomiast przed oczyma drugiego człowieka. Widział w nim Chrystusa, w nim służył chrystusowi. Była to służba sakramentalna, w której niósł w imieniu Chrystusa Boże życie udzielając go w sakramencie chrztu, Eucharystii czy też przywracając je w sakramencie pojednanie; było to udzielanie sakramentu małżeństwa i sakramentu chorych. Jego służba chrystusowi wypełniała jego kapłańskie życie głoszeniem słowa Bożego czy to od ołtarza, czy też jako długoletniego katechety. Wreszcie jego służba chrystusowi kierowała go do potrzebujących i przybierała postać działalności społecznej i charytatywnej.

Miłość, którą odnajdujemy w życiu Księdza Gargamela, jest darem, który on złożył w darze Dobremu Bogu zasiadając na Jego boskich kolanach. Jeśli powiedziałem, że świętujemy dzisiaj Boże Narodzenie to dlatego, że dzięki osobie ojca Gargamela może trochę lepiej rozumiemy dzisiaj, że przychodzenie Boga do ludzi – właśnie Boże Narodzenie odbywa się przez człowieka, dokonuje się w jego miłości, jaką potrafi okazać innym ludziom. Tę miłość mamy zanosić w darze Bogu, który nas kocha!

2.     Świętujemy Boże Narodzenie – wielkie i dziwne wydarzenie: Bóg powierza nam troskę o miłość

Myśląc o tej służbie ojca Gargamela chrystusowi w ludziach, może wyrywać się z naszych serc skarga czy nawet wyrzut kierowany do Pana Boga: „dlaczego zabrałeś go, skoro tak wiele dobra czynił w naszym mieście?” Wyrzut może po ludzku i słuszny, ale … może też wypełniony jednym jedynym oczekiwaniem, że ktoś – Ksiądz Gargamel – to zrobi, zorganizuje, załatwi. Tymczasem Pan Bóg w jego odejściu z naszego grona chce każdej i każdemu z nas powiedzieć, że on teraz stawia na nas, bo już przy Gargamelu dorośliśmy do tego, aby podjąć i zacząć kontynuować wszystko to, czego od niego uczyliśmy się.

Jego śmierć jest więc także znakiem – Bożym Narodzeniem – dla nas. W znaku tym Pan Bóg chce nam powiedzieć, że na nas liczy; że to co zapoczątkował, czego nauczył nas Gargamel nie może zginąć, lecz ma być rozwijane, kontynuowane, może trochę inaczej – na miarę naszych możliwości, naszych talentów – ale ma żyć, przynosić dalsze owoce dobra i miłości.

co więcej, na stawiany Panu Bogu wyrzut, że „przecież mógł jeszcze trochę pożyć”, „mógł jeszcze coś dobrego zrobić” otrzymujemy kolejne wyjaśnienie w usłyszanym dzisiaj słowie Bożym z pierwszego czytania. Św. Paweł przypomniał nam podstawową prawdę, której uczył Jezus: „czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyś my otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć?”. To wielkie wydarzenie, które świętujemy wyznając naszą wiarę i gromadząc się na Eucharystii, w dosłownym znaczeniu stało się udziałem Księdza Gargamela. Chrystus Jezus dał mu udział w tajemnicy Jego zwycięskiej śmierci, po to „abyśmy i my wkroczyli w nowe życie:. „Jeżeli umarliśmy razem z Chrystusem, wierzymy, ze z Nim równie żyć będziemy, wiedząc, że Chrystus powstawszy z martwych już więcej nie umiera, śmierć nad Nim nie ma już władzy”.

3.     Świętujemy wielkie i dziwne wydarzenie: Bóg przyjmuje miłość Księdza Gargamela

W tej zadumie nad życiem Księdza Gargamela możemy powiedzieć, że on świętujemy wielkie i dziwne wydarzenie. Świętujemy spotkanie człowieka, bliskiego nam Gargamela z żywym i świętym Bogiem. Pan Bóg pozwolił mu wskoczyć na swoje boskie kolana i powiedzieć, że Boga kocha z całego serca. Pozwolił mu powiedzieć, że wyrazem tej jego miłości są ci, którym służył, którzy dzisiaj przyszli, by z nim się na krótki czas pożegnać.

Świętując to wielkie i dziwne wydarzenie potrzeba i nam dzisiaj powiedzieć Panu Bogu, że Go kochamy miłością, której w imieniu Chrystusa uczył Ksiądz Gargamel. Bardzo trudno jest bowiem powiedzieć Panu Bogu, że się Go kocha, kiedy serce wypełnia ból i cierpienie. Pomimo cierpienia, jakie wyciska na nas tutaj zebranych chcemy Panu Bogu powiedzieć, że Go kochamy, bo tego uczył nas Ksiądz Gargamel. choć te słowa przychodzą nam z wielkim trudem i bólem, to jednak potrzeba je wypowiedzieć, bo bez nich zgubimy tę prawdziwą więź, jaka nas łączy z Księdzem Gargamelem. Wierzymy przecież, że on siedząc na Bożych kolanach pozostaje z nami w łączności, będzie orędownikiem dobra, którego uczył, a które znalazło w nas podatny grunt.

Potrzeba więc, byśmy przy Bożym Narodzeniu, które stanie się naszym udziałem przy przemianie chleba w ciało Chrystusa i wina w Jego Krew, zdobyli się na ten gest miłości do Boga i wespół z Jezusem Chrystusem składali Bogu ojcu dziękczynienie i uwielbienia prosząc, by przez Chrystusa, z Chrystusem ….. przyjął nasze uwielbienie, chwałę i oddanie, byśmy idąc za Nim – Zbawicielem człowieka – znowu spotkali się – tym razem na zawsze w domu ojca z naszym Kochanym Księdzem Adamem – Gargamelem. Do tego wielbienia Boga dołączmy naszą wdzięczność za Gargamela, za to że Bóg postawił go na drodze naszego życia.

W tej zadumie nad dzisiejszym świętowaniem Bożego Narodzenia – wielkiego i dziwnego wydarzenia także dla nas nie zapomnijmy też powiedzieć Bogu: dziękuję. chociaż tej wdzięczności dzisiaj nie towarzyszy uśmiech i radość, lecz powaga i zaduma, to jednak wdzięczność ta jest wypełniona nadzieją, że Jezus Chrystus wypełnił dla Księdza Gargamela bez reszty, do końca swoją obietnicę: dał mu udział w Bożym życiu, w nieśmiertelności. Ta nadzieja pozwala nam też pozostawać w łączności z Księdzem Gargamelem, bo on siedząc na boskich kolanach, na których znajdzie się miejsce dla każdego człowieka, będzie naszym orędownikiem w domu ojca, będzie prosił za nami, podobnie jak my prosimy za nim, aby miłość Boga wypełniła go bez reszty i na całą wieczność.

Świętujemy Boże Narodzenie – wielkie i dziwne wydarzenie!

Zbigniew Marek SJ

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com